sobota, 23 lutego 2013

Rozdział 1

Zima 30 grudzień 2012 rok.
*dryyyyń*- zadzwonił budzik.
- Cholera, za 30 minut ma być u mnie Mary!- spojrzałam na zegarek, który wskazywał godzinę 10.00 i od razu wyrwałam się z mojego łóżka. Od razu pobiegłam do toalety, wzięłam poranny prysznic, umyłam się, umalowałam i uczesałam w luźnego koczka.
- Ehhh teraz tylko wybrać jakiś ładny ciuszek.- westchnęłam w progu garderoby. Stojąca jeszcze w szlafroku zaczęłam wybierać ubrania, gdy nagle usłyszałam jak ktoś puka do drzwi.
*puk puk*
- To już!? Proszę!- Do pokoju weszła prze zajebiście ubrana Mary.
- Ty jeszcze w piżamie?! Mogłam się tego spodziewać. To ja posiedzę i się rozgoszczę, a przy okazji puszczę '' Take Me Home '' - Jak to Mary potrafi perfidnie się gdzieś wprosić, no ale mój dom to i jej dom. W jej domu ciągle jest nieposprzątane, rodzicie wciąż się kłócą, a na dodatek jeszcze na głowie ma swoją młodszą siostrę Elizabeth, Eli jest taka kochana w swoim wieku dużo się już nauczyła i nacierpiała, ale ja Pattie zamierzam to zmienić!
- Dobra, to poczekaj chwilę ja pójdę się przebrać.- Mary siedziała chyba na łóżku z 5 minut, ale po chwili do mojego pokoju wkroczyła młodsza siostra Esther.
- Kurka wodna! Pati mogłabyś szybciej musisz jeszcze mnie do Elizabeth odwieźć!
- Spokojnie zdążymy już wychodzę.
- O hej Mary.- uśmiechnęła się dziewczynka.
- No cześć brzdącu jak tam się czujesz po naszym ostatnim nagrywaniu cover'a?
- A no nadal podekscytowana....- W tej chwili wyszłam z łazienki cała gotowa do wyjścia.
- Przerwałam rozmowę? Ohhh przykro mi, a zbierać dupy i kierunek samochód.- Wzięłam kluczyki z komody i wyszłam z pokoju.
- Mamo, tato! Wychodzimy!- Krzyknęłam schodząc po schodach. Nagle z salonu wyszła mama.
- Jak to gdzie?!
- No Es mam zawieźć do Elizabeth nie pamiętasz!? A ja z Mary jedziemy po jakieś sukienki na jutrzejszą imprezę.
- Dobrze tylko tam uważajcie na siebie!- Po tym wzięłam kurtkę i zabrałam się w stronę mojego samochodu, w którym siedziały już dziewczyny. Wsiadłam, zapięłam pasy i odpaliłam autko, po 10 minutach byłyśmy już w centrum handlowym. Godzinami chodziłyśmy po sklepie, niestety nic nam nie przypadło no gustu. Wracając do domu była godzina 16:33.
- 6 godzin chodziłyśmy po sklepach i nic kurwa nic.- Starałam się opanować swoje emocje bo przecież prowadziłam.
- Wyluzuj Pat, eh ja niestety nic nie mam w szafie sama wiesz jaką mam sytuację.
- Właśnie! Dojedziemy do domu na kolację, i poszperamy coś w mojej szafie.. A i nie zapomnij dzisiaj śpisz u mnie, nie zdradziłam ci jeszcze oficjalnego planu na jutrzejszy wieczór. Dojechałyśmy do domu całe zmęczone i zdenerwowane. Kiedy weszłyśmy do pomieszczenia moja cała rodzina siedziała przy stole i zajadała kanapki.
- O Dziewczynki już przyszły! Może chcecie usiąść z nami przy stole i coś zjeść?
- Z wielką chęcią, ale padamy z wymęczenia. Smacznego.- Mary poszła na górę jak błyskawica. Ja postanowiłam wziąć jedną kromkę chleba, chociaż było już po 18. Pochycałam na górę do pokoju. Nie zdążyłam nic powiedzieć, bo Mary już walnęła się na łóżko i spała..
- No cóż w takim razie sama będę musiała poszukać tych ubrań.
W czasie szukania rozmyślałam, jak ta moja kochana buntownicza osóbka ze mną wytrzymuje, ja mam praktycznie wszystko co sobie zażyczę, a ona? Ona mały pokoik pięć na pięć. Dziwne, że mi jeszcze nie wygarnęła jeszcze, że się niby '' lansie '' jak to większość ludzi uważa w mojej szkole.. Minęło pół godziny zanim znalazłam coś dobrego na jutro.
- Znalazłam!!- wydarłam się szczęśliwa. Mary, Mary patrz co mam dla nas!- Za bardzo nie mogłam się chwalić, że w tak krótkim czasie znalazłam coś dobrego, bo Mary miała taki mocny sen, że nie wiedziała co dokładnie dzieje się teraz wkoło. Składałam te ubrania i w tym czasie zaczęłam jej opowiadać co robimy w sylwestra.
- Ty wiesz nie mówiłam ci bo nie byłam pewna, ale najprawdopodobniej wbijamy na imprezę do One Direction!- Opowiadałam cała ucieszona.
- Co, co, co, że serio?! Spotkamy ich!? Nie wierzę!- Mary zabrakło tchu w piersiach.
To znaczy do Lou, ale miejmy nadzieję, że w tym roku zgromadzą się tam wszyscy.. Tylko jest sprawa nie rozgłaszaj to na Twitterze, bo zaraz się zlecą wszystkie fanki.
- A ty skąd wiesz niby? - Ogarnęła się dziewczyna.
- Czy to ważne? Ważne, że w końcu spotkamy osoby, przez które nasze życie obróciło się o 180 stopni kochana, a mojej mamie też nie mów. Powiedziałam jej, że koleżanka ze szkoły urządza imprezę i idziemy do niej. A teraz wybierz sobie jakąś piżamę i idziemy spać
- A-a-a a ubrania?
- Trzeba było się ogarnąć wcześniej to bym ci pokazała, już je złożyłam. Wytrzymasz do jutra.
Przed snem trochę jeszcze pogadałyśmy, i w pewnym momencie dam bum jak to Mary mówi usnęłyśmy.
Ja wstałam o 12.00 żebym mogła się pierwsza ogarnąć, nikt nie lubi na mnie czekać więc muszę jakoś improwizować.
No więc po cichu stałam. Poranny prysznic, umyłam zęby i make up. Z łazienki wyszłam już gotowa w ubraniu na imprezę uczesałam się w koka jak zazwyczaj. Mary siedziała i zaczęła coś kombinować z włosami.
- Cześć śpiochu już wstałaś?
- Taa, jak widać. A teraz powiedz mi co myślisz o tej fryzurze?
- O kurde, Mary zaszalałaś hahaha. Jest dobrze, a teraz idź się ogarniać i załóż to ubranie.
- Wow te ciuchy są bombowe, lepszych chyba nie dało się wybrać. Dziękuję!
- Tata, nie ma za co. Tylko szybko impreza zaczyna się o 18. A musimy trochę wcześniej wyjechać bo za bardzo nie ogarniam ulicy gdzie on urządza zabawę sylwestrową.
Minęło 10 minut.
- Mary jeszcze nie wyszła, dziwne. Jak mam tak siedzieć to włączę sobie '' One Direction- Up All Night '' trochę powspominam... Zaraz zaraz, czy ja gadam sama do siebie!? Chyba na prawdę jestem pojebana...
Minęło 20 minut. Przestraszona wstałam i poszłam zobaczyć czy nic jej nie jest.
*puk puk *
- Mary nic ci nie jest!? Mary! Jesteś tam?! - Pukałam bez przerwy. Po 2 minutach odezwała się.
- Tak tak, ej coś ci powiem tylko się nie śmiej.... Włosy mi się poplątały w szczotce tej do kręcenia włosów.
- O ja pierdziele hahahahaha.- Ze śmiechu zsuwałam się po drzwiach.
- Dobra zamknij się i chodź tutaj!! Mamy mało czasu, a czas to pieniądz nie?
Kocham jak ona do mnie przychodzi, wtedy zawsze dzieje się coś śmiesznego. 
Z tym jej rozplątywaniem włosów zajęło nam około 5 minut.
- Możemy już iść.- Wkurzona dziewczyna wyszła z toalety, a ja wraz za nią.
- Dobra kurwa, a teraz gdzie kluczyki do samochodu?! Jest 17:50 a ojciec głupiego GPS mi nie dam. Po chwili w progu drzwi stoi Es.
- Tego szukacie?- machała kluczami.
- Czego chcesz mała smarkulo?! -
Kocham moją siostrę, ale jak rodzeństwo mamy sprzeczki, a jeszcze ona w najważniejszych rzeczach mnie szantażuje. Ona! Właśnie małe 7-letnie dziecko.
- Niedługo są moje urodziny jak dobrze pamiętasz.- Zrobiła złowieszczą minę.
- Jak i Mary urodziny.
- Nie przerywaj! Albo zabierzesz mnie do centrum do '' Bajkolandii '' albo powiem rodzicom, że nie idziesz w wybrane miejsce i wrócisz pijana. Widzicie jak mnie małe dziecko potrafi szantażować. Nie miałam innego wyjścia musiałam się zgodzić.
- Bawcie się dobrze. A ja wracam do zabawy lalkami z El. - Rzuciła mi klucze i w podskokach wróciła do pokoju. Biegiem wyszłyśmy z domu. Szukanie ulicy zajęło nam tylko chwilę. Dzisiaj chyba jest jakiś wyjątkowy dzień, bo dosyć szybko dzisiaj wszystko idzie. Kiedy dojechałyśmy ludzi było tłum, przyjaciele chłopców, jacyś nieznajomi, no ale przecież nie oczekiwałam, że tylko my będziemy nie rozpoznawalne. Pokazałyśmy z Mary ochroniarzowi co miałyśmy pokazać, żeby wejść. W środku był duży barek alkoholowy, wchodząc na główny hol zabawy ludzie rozbierali nas wzrokiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz